Polska policja po raz pierwszy wdrożyła technologię rozpoznawania twarzy na żywo w kamerach monitoringu podczas protestu ulicznego. Wcześniej służby testowały tę technologię w kontrolowanych warunkach, jednak teraz zastosowały ją w praktyce wobec uczestników zgromadzenia publicznego. Obrońcy praw obywatelskich wyrażają głębokie zaniepokojenie tym precedensowym krokiem.
Organizacje zajmujące się ochroną prywatności określiły wdrożenie tej technologii jako orwellowskie i ostrzegają przed ryzykiem stworzenia społeczeństwa podejrzanych. W ocenie ekspertów, stosowanie rozpoznawania twarzy na protestach może zniechęcać obywateli do korzystania z konstytucyjnego prawa do zgromadzeń i wyrażania swoich poglądów politycznych.
Krytycy podnoszą fundamentalne pytanie o to, jak wiele wolności obywatele są gotowi poświęcić w imię bezpieczeństwa. Technologia rozpoznawania twarzy pozwala na identyfikację osób w czasie rzeczywistym, co oznacza, że każdy uczestnik protestu może zostać natychmiast zidentyfikowany i włączony do bazy danych policyjnych bez swojej wiedzy i zgody.
Polska nie jest pierwszym krajem europejskim, który eksperymentuje z tą technologią na protestach, jednak decyzja o jej wdrożeniu budzi szczególne kontrowersje w kontekście historii kraju z systemami inwigilacji. Unia Europejska prowadzi prace nad regulacją sztucznej inteligencji, w tym rozpoznawania twarzy, jednak przepisy nie zabraniają jednoznacznie stosowania tej technologii przez organy ścigania.
Policja nie odniosła się szczegółowo do zastosowania technologii, powołując się na względy operacyjne. Sprawa wywołała dyskusję w mediach i wśród polityków dotyczącą granic nadzoru państwowego nad obywatelami. Obrońcy praw cyfrowych zapowiadają podjęcie kroków prawnych w celu zakwestionowania legalności stosowania rozpoznawania twarzy na żywo podczas zgromadzeń publicznych w Polsce.
