LIVE consensus avg84%
UTC--:--:-- edition--.--.--

Nadchodzą zmiany na mapie porodówek w Polsce: próg 700 porodów zagrożeniem dla mniejszych szpitali

Nadchodzą zmiany na mapie porodówek w Polsce: próg 700 porodów zagrożeniem dla mniejszych szpitali

Ministerstwo Zdrowia planuje nową mapę porodówek z progiem 700 porodów rocznie. Szpital w Makowie Mazowieckim już zamknął oddział położniczy po zaledwie 70 porodach w ubiegłym roku.

Ministerstwo Zdrowia przygotowuje nową mapę potrzeb zdrowotnych w zakresie opieki położniczej, która może doprowadzić do zamknięcia wielu oddziałów porodowych w mniejszych miastach na terenie całego kraju. Jednym z kluczowych kryteriów, jakie resort bierze pod uwagę, jest minimalna liczba 700 porodów rocznie w danej placówce. Pod lupę trafiają również odległości do najbliższego alternatywnego szpitala z oddziałem położniczym. Nowe wytyczne mają na celu zapewnienie odpowiedniego poziomu doświadczenia personelu medycznego i bezpieczeństwa rodziców, jednak dla mieszkańców mniejszych miejscowości oznaczają one poważne utrudnienia w dostępie do opieki okołoporodowej.

Pierwszą ofiarą zmian został szpital w Makowie Mazowieckim, który już w maju zamknął swój oddział położniczy. Powodem była dramatycznie niska liczba porodów, zaledwie 70 w ciągu ubiegłego roku, co stanowi zaledwie 10 procent proponowanego progu. Placówka sama wystąpiła do Narodowego Funduszu Zdrowia o zgodę na zaprzestanie świadczenia usług położniczych. Dla lokalnej społeczności to ogromna strata. Kobiety, które do tej pory mogły dotrzeć do szpitala w ciągu kilku minut, teraz muszą pokonywać drogę liczącą kilkadziesiąt minut, by dotrzeć do najbliższej porodówki w sąsiednim mieście.

Jedną z pacjentek, które doświadczyły nowej rzeczywistości, jest Ewa, która musiała pokonać drogę z Makowa Mazowieckiego do szpitala w Przasnyszu, by tam urodzić dziecko. Jednak przasnyski oddział położniczy również zmaga się z poważnymi problemami finansowymi i sam znajduje się pod groźbą likwidacji. Lokalne władze intensywnie walczą o utrzymanie tej placówki, zdając sobie sprawę, że jej zamknięcie oznaczałoby jeszcze dłuższą drogę dla ciężarnych kobiet z regionu. Ministerstwo zapewnia, że w przypadku nagłych porodów interweniuje Państwowe Ratownictwo Medyczne, jednak dla wielu rodzin to słabe pocieszenie. Jak przyznała jedna ze świeżo upieczonych matek: jako świeżo upieczona mama z grupą dzieci, to jest dla mnie dramat.

Sytuacja z porodówkami jest odzwierciedleniem szerszego kryzysu demograficznego, z którym zmaga się Polska. Spadająca liczba urodzeń sprawia, że coraz więcej oddziałów położniczych nie jest w stanie utrzymać się finansowo, a ich personel traci praktykę kliniczną niezbędną do bezpiecznego prowadzenia porodów. To błędne koło: im mniej dzieci się rodzi, tym mniej porodówek może funkcjonować, a im dalej do szpitala, tym trudniejsza jest decyzja o posiadaniu potomstwa. Eksperci podkreślają, że samo zamykanie oddziałów nie rozwiąże problemu, a potrzebna jest kompleksowa polityka prorodzinna, która zachęci Polaków do zakładania rodzin i jednocześnie zapewni dostępną opiekę medyczną nawet w mniejszych ośrodkach.

Sources

Loading article...