Po ponad dziesięciu latach od pierwszego zawiadomienia o przestępstwie rozpoczął się proces Antoniego Zdzisława Kurskiego, syna prominentnego polityka PiS i byłego prezesa TVP Jacka Kurskiego. Oskarżony stanął przed sądem pod zarzutem wielokrotnego zgwałcenia dziewczynki, która w chwili popełnienia czynu miała dziewięć lat. Sprawa toczy się za zamkniętymi drzwiami.
Prokuratura oskarża Antoniego Kurskiego o to, że wykorzystując zależność emocjonalną i społeczną małoletniej, pod pretekstem masażu i nagrody w postaci wspólnych gier i zabaw, kilkukrotnie przemocą doprowadził do obcowania płciowego. Zdarzenia miały mieć miejsce w 2009 roku, między innymi w leśniczówce, gdzie obie rodziny spędzały wspólnie wakacje.
Pokrzywdzona Magdalena, dziś pełnoletnia, zeznała publicznie, że jako dziecko została wielokrotnie skrzywdzona i zgwałcona. Jej matka zawiadomiła prokuraturę jedenaście lat temu, jednak za rządów PiS śledztwo zostało dwukrotnie umorzone. Audyt przeprowadzony po zmianie władzy wykazał, że umorzenia opierały się na niepełnym i wybiórczo ocenionym materiale dowodowym.
Zawieszono prokuratorki odpowiedzialne za umorzenia. Jedna z nich, Grażyna Wawryniuk, była znaną śledczą, która niszczyła przeciwników władzy PiS, jak stwierdził jeden z europosłów koalicji. Oskarżony konsekwentnie nie przyznaje się do winy, a jego obrońca twierdzi, że sprawa jest wykorzystywana politycznie.
Ministra do spraw równości, która sama była ofiarą przemocy seksualnej, zaapelowała o sprawiedliwy proces, podkreślając, że ofiary przemocy muszą widzieć, że system wymiaru sprawiedliwości jest apolityczny i skuteczny. Antoniemu Kurskiemu grozi od dwóch do dwunastu lat pozbawienia wolności.
