Poselskie kilometrówki ponownie wzbudziły wielkie emocje po tym, jak posłanka Anna Maria Żukowska z Lewicy rozliczyła rekordowo wysoką kwotę za przejazdy w 2025 roku. Posłanka powołała się na ustawę zasadniczą i prawo do sprawowania mandatu na terenie całego kraju, co jednak nie uciszyło głosów krytyki ze strony opinii publicznej i mediów.
W odpowiedzi na narastające oczekiwania społeczne dotyczące większej transparentności, marszałek Włodzimierz Czarzasty zlecił przygotowanie zmian w zasadach rozliczania kilometrówek. Nowe przepisy, wypracowane wspólnie z klubami poselskimi, weszły w życie 1 stycznia 2026 roku i diametralnie zmieniają sposób rozliczeń.
Zastępca kancelarii Sejmu Jerzy Woźniak wyjaśnił, że według nowych zasad każdy poseł otrzymuje ryczałt 1500 kilometrów miesięcznie na przejazdy po swoim okręgu wyborczym, które nie wymagają szczegółowego rozliczenia. Natomiast każdy kilometr przejechany poza okręgiem wyborczym musi być rozliczany na podobieństwo delegacji pracowniczych.
W praktyce oznacza to, że posłowie muszą wpisywać dokładną trasę i datę każdego przejazdu poza okręgiem. Rozliczenie następuje w układzie miesięcznym według stawki 1,15 zł za kilometr. Wcześniej wystarczyło wpisać jedynie liczbę przejechanych kilometrów bez żadnej weryfikacji trasy czy celu podróży.
Eksperci i komentatorzy podkreślają, że reforma jest krokiem w dobrym kierunku, choć wielu pyta, dlaczego zajęło to tak długo. Problem naduzywaną kilometrówek przez parlamentarzystów jest znany od lat, a kolejne skandale systematycznie podważają zaufanie obywateli do klasy politycznej. Nowe przepisy mają być testem, czy Sejm potrafi sam siebie skutecznie kontrolować.
