Polska firma SpaceForest rozwija suborbitalną rakietę PERUN, zdolną wynieść ładunek na wysokość 150 kilometrów. W pełni odzyskiwalna konstrukcja z silnikiem na parafinę ma w 2026 roku wystartować aż trzy razy, z Polski, Azorów i morskiej platformy u wybrzeży Danii.
Kiedy myślimy o podboju kosmosu, przed oczami stają nam zwykle wielkie amerykańskie rakiety i gigantyczne kosmodromy gdzieś za oceanem. Tymczasem cicha, ale niezwykle ambitna rewolucja dzieje się znacznie bliżej, bo nad polskim wybrzeżem Bałtyku, z dala od świateł wielkich mocarstw.
Polska firma SpaceForest od lat konsekwentnie rozwija własną rakietę suborbitalną o nazwie PERUN. To projekt, który pokazuje, że droga w stronę kosmosu wcale nie musi zaczynać się w Kalifornii czy na Florydzie, ale równie dobrze może wieść przez niewielkie, spokojne nadmorskie miasteczko.
Rakieta znad polskiego wybrzeża
PERUN to wcale nie jest kolejny wielki pojazd rodem z filmów science fiction. Mierzy około jedenastu i pół metra wysokości, czyli mniej więcej tyle, co trzypiętrowy budynek, i został zaprojektowany z myślą o zabieraniu niewielkich, ale bardzo cennych ładunków tuż za granicę kosmosu.
Sama nazwa rakiety nawiązuje do słowiańskiego boga piorunów, co całkiem dobrze oddaje ambicje jej twórców. Zamiast po prostu kopiować gotowe rozwiązania zagranicznych gigantów, polscy inżynierowie postawili na własną, krok po kroku rozwijaną technologię, budowaną w dużej mierze od podstaw.
Jak wysoko sięga PERUN
Choć w porównaniu z orbitalnymi kolosami PERUN wydaje się skromny, jego realne możliwości robią spore wrażenie. Rakieta jest w stanie wynieść ładunek o masie do pięćdziesięciu kilogramów na wysokość około stu pięćdziesięciu kilometrów, a więc dokładnie tam, gdzie umownie zaczyna się już przestrzeń kosmiczna.
To właśnie ten pułap czyni ją tak wyjątkowo użyteczną dla nauki i przemysłu. Na kilka minut ładunek trafia w stan mikrograwitacji, co pozwala testować nowe technologie, prowadzić eksperymenty i sprawdzać, jak różne urządzenia zachowują się w warunkach zbliżonych do tych panujących na orbicie.
Silnik na parafinę i podtlenek azotu
Prawdziwym sercem całej konstrukcji jest autorski silnik hybrydowy o oznaczeniu SF-1000, opracowany niemal w całości przez zespół SpaceForest. To rozwiązanie łączące zalety silników na paliwo stałe i ciekłe, uchodzące za bezpieczniejsze i znacznie łatwiejsze w kontrolowaniu od wielu klasycznych konstrukcji.
Jako paliwo silnik wykorzystuje zmodyfikowaną parafinę, a rolę utleniacza pełni w nim podtlenek azotu. Taka kombinacja jest stosunkowo prosta i tania w obsłudze, a jednocześnie pozwala bardzo precyzyjnie sterować ciągiem, co ma ogromne znaczenie podczas każdego pojedynczego lotu testowego.
Rakieta, która wraca na Ziemię

Jedną z najważniejszych cech PERUNA jest jego wielokrotny użytek. W odróżnieniu od wielu rakiet, które zaraz po starcie bezpowrotnie przepadają w morzu lub płoną w atmosferze, ta konstrukcja jest w pełni odzyskiwalna i po locie spokojnie wraca na Ziemię, gotowa do ponownego przygotowania.
Twórcy podkreślają, że po zatankowaniu rakieta może być gotowa do kolejnego lotu w naprawdę krótkim czasie, a w sprzyjających warunkach nawet tego samego dnia. Takie podejście znacząco obniża koszty i przybliża moment, w którym loty na skraj kosmosu staną się czymś znacznie bardziej powszechnym.
Trzy loty, trzy kraje
Rok 2026 zapowiada się dla całego projektu wyjątkowo pracowicie i intensywnie. W planach są aż trzy loty rakiety PERUN, i to z trzech zupełnie różnych zakątków Europy, co byłoby naprawdę dużym skokiem w stosunku do dotychczasowej, bardzo ostrożnej strategii kolejnych testów.
Pierwszy start ma odbyć się z Polski, z okolic Ustki, kolejny z portugalskich Azorów we współpracy z tamtejszym konsorcjum kosmicznym, a trzeci z morskiej platformy u wybrzeży Danii. Ta ostatnia ma zaś powstać z przerobionego statku, który wcześniej obsługiwał morskie farmy wiatrowe.
Dlaczego to ma znaczenie
Za tą pozornie techniczną historią kryje się jednak coś znacznie większego niż sama rakieta. PERUN jest bowiem dowodem na to, że Polska powoli staje się realnym graczem w europejskim sektorze kosmicznym, a nie tylko biernym obserwatorem cudzych sukcesów i cudzych spektakularnych osiągnięć.
Tani i wielokrotnego użytku pojazd suborbitalny może otworzyć drzwi zarówno naukowcom, jak i firmom, które chcą testować swoje odważne pomysły tuż przy granicy kosmosu. To właśnie taka technologia, zupełnie po cichu, potrafi zmienić naszą codzienność o wiele bardziej, niż się z pozoru wydaje.
Oczywiście wszystko ostatecznie rozstrzygnie się dopiero na starcie, bo w lotach rakietowych o sukcesie decydują ułamki sekund i pozornie drobne szczegóły. Jeśli jednak plany się powiodą, niewielka rakieta znad Bałtyku może stać się jednym z cichych symboli polskich ambicji sięgania gwiazd.
Wyważone spojrzenie na kosmos.
Świetne omówienie kosmos.

Keep following Piotr ZielińskiHer next filing reaches you the moment it publishes, on her own subdomain.
Follow