RPP utrzymała stopy na 3,75 proc., ale rynek kontraktów terminowych wycenia już podwyżki. Sprawdź, co to oznacza dla twojego kredytu i dlaczego spokój jest pozorny.
Środa, 7 października. Komunikat Rady Polityki Pieniężnej brzmi jak ulga dla każdego, kto spłaca kredyt hipoteczny. Stopa referencyjna NBP pozostaje na poziomie 3,75 proc., depozytowa na 3,25 proc., a lombardowa na 4,25 proc. Żadnych zmian, żadnego zaskoczenia. Ekonomiści ankietowani przez Bloomberga prognozowali dokładnie taki wynik, a RPP w swoim uzasadnieniu potwierdza, że decyzja była uzależniona od napływających danych o inflacji i aktywności gospodarczej.
Spokój trwa jednak tylko do momentu, w którym spojrzysz na ofertę banku. Bo to, co RPP zrobiła ze stopami, jest dla kredytobiorców jedynie połową prawdy. Druga połowa, ta bolesna, dotyczy tego, jak banki już teraz wyceniają ryzyko przyszłych podwyżek. I tu zaczyna się prawdziwa historia, która niewiele ma wspólnego z oficjalnym komunikatem z Warszawy.
Bo rynek kontraktów terminowych nie patrzy na to, co jest dzisiaj. Patrzy na to, co będzie za sześć miesięcy. I tam wycenia już niemal dwie podwyżki stóp po 25 punktów bazowych. To oznacza, że średnie oprocentowanie stałe w ofertach bankowych wzrosło do około 6,4 proc., mimo że stopa referencyjna stoi w miejscu. Zmienne stopy utrzymują się na poziomie ok. 5,7 proc., choć banki coraz częściej zastępują WIBOR niższym wskaźnikiem POLSTR. Efekt? Rata kredytu na 500 tys. zł na 30 lat jest już dziś droższa niż w marcu, kiedy RPP ostatnio obniżała stopy.
Dlaczego RPP nie ruszyła z podwyżką
Decyzja o utrzymaniu stóp nie była przypadkowa. Rada musiała uwzględnić szybki szacunek GUS, który pokazał, że inflacja CPI we wrześniu wzrosła do 4,0 proc. rok do roku, z 3,4 proc. w sierpniu. Głównym winowajcą był wzrost cen paliw. Ale i tu jest haczyk. Od 3 października działa ponownie pakiet Ceny Paliwa Niżej, który zgodnie z szacunkami ekonomistów może obniżyć inflację w tym miesiącu o 0,6 do 0,8 punktu procentowego. Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego, liczy, że dzięki temu do końca roku wskaźnik nie przekroczy 4 proc.
Kluczowe dla RPP było to, że inflacja bazowa, czyli liczona bez żywności i energii, nie rośnie. Ekonomicy szacują wręcz, że we wrześniu nieco spadła. To dobry sygnał, bo oznacza, że podwyżki cen paliw nie przenoszą się jeszcze na inne sektory gospodarki. Rada w komunikacie podkreśla, że w sierpniu sprzedaż detaliczna oraz produkcja przemysłowa i budowlano-montażowa wzrosły rok do roku, choć dynamika wynagrodzeń spowolniła, a zatrudnienie nadal spadało. W takich warunkach podwyżka stóp nie była konieczna.
Ale uwaga. Program CPN obowiązuje tylko do końca roku. Jego wygaśnięcie w styczniu mogłoby podbić inflację, szczególnie jeśli na ceny zaczną wpływać nowe taryfy energetyczne. RPP sama wymienia ceny energii, politykę fiskalną i dynamikę płac jako czynniki ryzyka. To nie jest deklaracja spokoju, to ostrzeżenie.

Co mówi rynek o przyszłych podwyżkach
Kontrakty FRA na stopę WIBOR 3M wyceniają obecny kurs na 4,32 proc. w perspektywie dziewięciomiesięcznej, podczas gdy aktualny WIBOR 3M wynosi 3,92 proc. Różnica to 0,4 punktu procentowego. Rynek uznaje więc jedną podwyżkę za niemal pewnik, a dwie za bardzo prawdopodobne. Do końca roku zostały dwa posiedzenia: listopadowe i grudniowe. Można więc zakładać, że rynek spodziewa się podwyżek na obu tych sesjach.
Ale trzeba pamiętać, że ten rynek w przeszłości często się mylił. Wycena kontraktów terminowych to nie przepowiednia, to cena ryzyka. Jeśli inflacja w listopadzie i grudniu nie przyspieszy, a pakiet CPN zadziała zgodnie z planem, RPP może utrzymać stopy na obecnych poziomach do wiosny. Ale jeśli paliwa znów podrożeją, a taryfy energetyczne wzrosną, podwyżka będzie nieuchronna.
Ekonomiści są podzieleni. Pekao przewiduje, że stopy w najbliższych miesiącach pójdą w górę. PKO BP uważa przeciwnie: obecne perspektywy inflacji nie wymuszają podwyżek, ponieważ szoki podażowe są przejściowe, a pod koniec 2027 roku inflacja powinna znaleźć się w pobliżu celu NBP. Brak jednego dominującego scenariusza to znak, że RPP ma dużą przestrzeń do manewru. I to właśnie ta niepewność kosztuje kredytobiorców najwięcej.

Co to oznacza dla twojego portfela
Jeśli masz kredyt ze stałą stopą, już teraz płacisz więcej niż w marcu. Średnie oprocentowanie w ofertach wzrosło do około 6,4 proc. To efekt wyceny rynku, nie decyzji RPP. Banki nie czekają na komunikat z Warszawy. One wyceniają ryzyko przyszłych podwyżek i przenoszą je na klientów. To mechanizm, który działa niezależnie od tego, czy RPP podniesie stopy, czy nie.
Jeśli masz kredyt ze zmienną stopą, sytuacja jest nieco lepsza, ale nie idealna. Stopy zmienne utrzymują się na poziomie około 5,7 proc., choć banki coraz częściej zastępują WIBOR niższym wskaźnikiem POLSTR. To dobra wiadomość, ale tylko do momentu, aż rynek zacznie wyceniać podwyżki. Wtedy rata wzrośnie, niezależnie od tego, co zrobi RPP.
Największym ryzykiem jest niepodjęcie żadnej decyzji. Jeśli czekasz na spadek stóp, żeby przebić kredyt, możesz się rozczarować. Rynek wycenia podwyżki, nie obniżki. Jeśli natomiast masz możliwość wcześniejszej spłaty, warto to rozważyć. Im dłużej czekasz, tym droższy będzie każdy kolejny kredyt, który będziesz brać. To nie jest moment na spekulacje. To moment na zarządzanie ryzykiem.

Co dalej. Kalendarz na najbliższe miesiące
Następne posiedzenie RPP odbędzie się 4 listopada. To będzie pierwszy test dla rynku. Jeśli inflacja w październiku utrzyma się poniżej 4 proc. dzięki pakietowi CPN, RPP może utrzymać stopy na 3,75 proc. Ale jeśli paliwa znów podrożeją, a taryfy energetyczne wzrosną, podwyżka będzie nieuchronna. Drugie posiedzenie w tym roku, w grudniu, to ostatnia szansa na podwyżkę przed nowym rokiem.
W styczniu wygasa pakiet CPN. To moment, w którym inflacja może skoczyć, szczególnie jeśli na ceny zaczną wpływać nowe taryfy. RPP sama wymienia ceny energii jako czynnik ryzyka. To nie jest deklaracja spokoju, to ostrzeżenie. Jeśli w styczniu inflacja przekroczy 4,5 proc., podwyżka stóp będzie nieunikniona, niezależnie od tego, co mówi rynek.
Na koniec warto pamiętać, że stopy procentowe to nie tylko kwestia kredytów. To też kwestia oszczędności. Stopa depozytowa na 3,25 proc. oznacza, że lokaty i obligacje skarbowe nie są już tak atrakcyjne jak w 2024 roku. Jeśli myślisz o inwestowaniu, lepiej nie czekać na podwyżki. Rynek wycenia je, ale nie gwarantuje, że dojdzie do skutku. W tym roku wygrywają ci, którzy zarządzają ryzykiem, nie ci, którzy spekulują.
Najczęstsze pytania

Keep subscribing to Wojciech WitkowskiHer next filing reaches you the moment it publishes, on her own subdomain.
Subscribe
