W Polsce gniazduje aż dziesięć gatunków sów, od potężnego puchacza po maleńką sóweczkę. Te ciche łowczynie nocy są mistrzyniami bezszelestnego lotu i cennymi sojusznikami rolników. Opowiadamy, kim są, co im zagraża i jak możemy im pomóc.
Gdy zapada zmrok i las powoli milknie, zaczyna się cicha zmiana warty. W ciemności budzą się sowy, tajemnicze łowczynie nocy, które od wieków rozpalały ludzką wyobraźnię. Wędrując po wsiach i lasach, najczęściej nie widzę ich wcale, a jedynie słyszę w mroku ich pohukiwanie niosące się gdzieś między drzewami.
Dziesięć skrzydlatych łowców
Choć sowy kojarzą się przede wszystkim z tajemnicą, są w Polsce zaskakująco różnorodne. Gniazduje u nas aż dziesięć gatunków, od maleńkiej sóweczki po potężnego puchacza. Kolejne trzy, jak sowa śnieżna czy sowa jarzębata, pojawiają się jedynie wyjątkowo, na przelotach lub podczas zimowych wędrówek z północy.
Wszystkie nasze sowy objęte są ochroną gatunkową, a trzy z nich, puchacz, sóweczka i włochatka, dodatkowo ochroną czynną. Oznacza to, że przyrodnicy nie tylko chronią same ptaki, ale też aktywnie dbają o ich lęgowiska, wywieszając budki lub zabezpieczając stare drzewa z dziuplami.
Od giganta do liliputa

Różnice między poszczególnymi gatunkami potrafią naprawdę zdumiewać. Puchacz to największa sowa świata: samica może ważyć nawet do czterech kilogramów, mierzyć około siedemdziesięciu pięciu centymetrów i rozpościerać skrzydła na blisko sto osiemdziesiąt centymetrów. To prawdziwy władca nocnego lasu.
Na drugim biegunie stoi sóweczka, najmniejsza sowa Europy. Ma zaledwie siedemnaście centymetrów długości, rozpiętość skrzydeł około trzydziestu pięciu centymetrów i waży tyle co tabliczka czekolady, czyli około siedemdziesięciu pięciu gramów. Mimo drobnej postury jest zawziętym i skutecznym drapieżnikiem.
Mistrzynie cichego lotu
To, co czyni sowy tak niezwykłymi łowcami, to ich niemal bezszelestny lot. Specjalna budowa piór wygłusza szum powietrza, dzięki czemu ofiara nie słyszy nadlatującego zagrożenia. W połączeniu z ogromnymi oczami i wyjątkowo czułym słuchem czyni to z sów istoty doskonale przystosowane do polowania w ciemności.
Leśne i polne sowy
Sowy dzielą między siebie różne zakątki krajobrazu. Aż sześć gatunków, w tym puchacz, puszczyk uralski czy włochatka, związanych jest ściśle z lasami, zwłaszcza tymi starymi i bogatymi w dziuple. Inne, jak pójdźka i płomykówka, wolą otwarte pola, pastwiska i bliskie sąsiedztwo człowieka.
Płomykówka szczególnie chętnie zakłada gniazda w wieżach kościołów, na strychach i w starych stodołach. Ta bliskość ludzkich zabudowań sprawia, że od wieków przeplatała się z naszym życiem, budząc raz podziw, raz zabobonny lęk przed jej upiornym, chrapliwym głosem rozlegającym się w nocy.
Zagrożenia w cieniu
Niestety życie sów staje się coraz trudniejsze. Wycinka starych drzew i nadmierne porządkowanie lasów pozbawiają je dziupli i martwego drewna, tak ważnych dla gniazdowania. Remonty wież oraz stodół zamykają im dawne kryjówki, a trutki na gryzonie potrafią zatruć ptaki, które te gryzonie później zjadają.
Dlaczego warto je chronić
Tymczasem sowy oddają nam nieocenione przysługi. Jedna rodzina płomykówek potrafi w ciągu roku upolować tysiące myszy i nornic, naturalnie ograniczając liczbę gryzoni wokół gospodarstw. Ich obecność jest też czytelnym znakiem, że otaczający las czy pola są zdrowe i pełne życia.
Jak im pomóc
Pomóc sowom wcale nie jest trudno. Wystarczy zostawiać w lesie stare, dziuplaste drzewa, wywieszać specjalne budki lęgowe, ostrożnie podchodzić do remontów starych wież i stodół oraz rezygnować z trucizn na gryzonie. Każdy taki gest daje tym nocnym łowczyniom bezpieczny kąt do życia i spokojnego polowania.
Kiedy więc następnym razem usłyszysz w ciemności ciche pohukiwanie, zatrzymaj się na chwilę i wsłuchaj. Gdzieś tam, tuż obok, czuwa jedna z najbardziej fascynujących mieszkanek naszej przyrody, cicha strażniczka nocy, którą warto chronić, zanim jej głos na dobre umilknie.

Keep following Filip ZielińskiHer next filing reaches you the moment it publishes, on her own subdomain.
Follow